Mijają dni i tygodnie i po jakimś czasie większość z nas zapomni o postanowieniach... inni będą prowadzić swoją walkę szukając motywacji.
A może wykorzystać mechanizm noworoczny w trakcie całego roku?
CO MIESIĄC - niech każdy miesiąc będzie początkiem i końcem! Podsumowujmy dokonania każdego z nich, porównujmy z poprzednim i stawiajmy sobie cele na kolejne. Patrzmy jakie popełniliśmy błędy i korygujmy je. Nie bójmy się stawiać trudnych wyzwań, ale jednocześnie możliwych do zrealizowania. Nagradzajmy się za osiągnięcia. A przede wszystkim patrzmy na nasze wzloty i upadki... z perspektywy. Miesiąc jest do tego idealną jednostką czasu.
CO TYDZIEŃ - z kolei ten przedział czasowy świetnie nadaje się do pilnowania bieżącego trendu. Wybierzmy sobie jeden dzień w tygodniu (piszący te słowa najpierw robił to w piątek, a teraz z kolei waży się co wtorek), który z osobistych powodów, najbardziej nam odpowiada i patrzmy w jakim kierunku zmierzamy.
Polecam!
Zdjęcie: magdzia s, Wpis powstał 22.II.2011, Aktualizacja: 10.III.2013.


Cwaniakuje ;-) tak dlatego, że od czasu do czasu rozmawiam poprzez maila z innymi osobami, które odchudzały się lub odchudzają i dopytywałem część z nich jak myślą co było powodem powrotu do poprzedniej wagi (jeśli tak akurat się zdarzyło) i jednym z elementów okazuje się utożsamienie odchudzenia się z sukcesem na innych polach. Waga spadła, chwila całkowicie zasłużonej euforii, potem czekali na sukces (np. zmiana myślenia o sobie, awans w pracy itp.), a ten nie przyszedł, przestało im zależeć, przestali dbać o siebie i waga wróciła.
Moim zdaniem, jeśli odpowiednio się nastawisz do całego procesu to, jesteś skazana na sukces. Bo w gruncie rzeczy, tak z ręką na sercu, to co lub kto Ci może w tym przeszkodzić? :-)))
Magda: Zgadzam się z tym co piszesz. Już kiedyś się odchudzałam, i schudłam dosyć dużo. Rzeczywiście było tak, że każdy zgubiony kilogram sprawiał, że dostawałam skrzydeł i jakoś miałam wrażenie, że ze wszystkim idzie mi łatwiej. Świetnie się z tym czułam. Ale Było tez tak, że się złamałam, zaczęłam przybierać na wadze i wtedy miałam znowu poczucie, że wraz z kilogramami przybywa mi też problemów.