Twitter Jana

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 marca 2013

Metoda na Nowy Rok przez cały rok! (Motywacja)

Nowy Rok. Chcemy czy nie, choćby tylko z powodu zmieniających się cyfer w kalendarzu gregoriańskim, którym się posługujemy, rozpoczyna się nowy etap naszego życia. Jesteśmy pełni radości, atmosfera jest wyjątkowa, mamy mnóstwo planów. Stawiamy sobie także cele do zrealizowania. Wśród postanowień nie brakuje chęci zrzucenia zbędnych kilogramów. Wznoszeni na fali noworocznej radości jesteśmy oszołomieni przeogromną nadzieją na sukces, a bardzo niedaleko od niej są motywacja i chęć do pracy, mocne jak nigdy w trakcie roku.


Mijają dni i tygodnie i po jakimś czasie większość z nas zapomni o postanowieniach... inni będą prowadzić swoją walkę szukając motywacji.


A może wykorzystać mechanizm noworoczny w trakcie całego roku? 


CO MIESIĄC - niech każdy miesiąc będzie początkiem i końcem! Podsumowujmy dokonania każdego z nich, porównujmy z poprzednim i stawiajmy sobie cele na kolejne. Patrzmy jakie popełniliśmy błędy i korygujmy je. Nie bójmy się stawiać trudnych wyzwań, ale jednocześnie możliwych do zrealizowania. Nagradzajmy się za osiągnięcia. A przede wszystkim patrzmy na nasze wzloty i upadki... z perspektywy. Miesiąc jest do tego idealną jednostką czasu.


CO TYDZIEŃ - z kolei ten przedział czasowy świetnie nadaje się do pilnowania bieżącego trendu. Wybierzmy sobie jeden dzień w tygodniu (piszący te słowa najpierw robił to w piątek, a teraz z kolei waży się co wtorek), który z osobistych powodów, najbardziej nam odpowiada i patrzmy w jakim kierunku zmierzamy.

Polecam!

Zdjęcie: magdzia s, Wpis powstał 22.II.2011, Aktualizacja: 10.III.2013.

środa, 2 stycznia 2013

Kolejny początek. Dlaczego nie mogę wytrwać?

Rozmowy internetowe

Sumienie: "Kolejny początek. Dlaczego nie mogę wytrwać w postanowieniu o diecie? Bo to i tamto, całe mnóstwo problemów w domu, w pracy itp. Czy to ma znaczenie? Czy to jest tylko wymówka  aby nie dbać o siebie? Jak sądzicie? Jak sobie z tym radzić?"


Głos rozsądku: A może podchodzisz do tego źle, na zasadzie: wszystko albo nic. Kilka razy się potkniesz, coś nie wyjdzie, coś się nie uda to machasz ręką na wszystko i czekasz aż znów będziesz zmotywowana w 100%?

To błędne koło, które z tego co obserwuje u innych, jak i u siebie, do niczego nie prowadzi. Tym razem zacznij po raz ostatni, a później daj z siebie tyle ile w danej chwili będziesz mogła. Krocz do przodu! Nie cofaj się! Nie daj sobie samej wmówić, że jakby co to znowu zaczniesz, bo tylko odkładasz wszystko na później, a jednocześnie niszczysz i nie doceniasz pracy, którą już włożyłaś w zmianę stanu rzeczy.

Na początek potrzebna jest motywacja, żeby zacząć, ale w miarę upływającego czasu trzeba nauczyć się dobrych nawyków, które jeśli takimi naprawdę się staną to będą u Ciebie procentować nawet jak motywacja spadnie do zera, albo będziesz miała wrażenie, że znowu nic nie idzie tak jak ma iść. Wtedy, mimo przeciwności będziesz robić swoje.

I pamiętaj o wiedzy. Nie możesz przecież podejmować decyzji i działań po omacku. Dowiedz się co w Twojej sytuacji zdrowotnej możesz zrobić. Postaraj się na rzeczy spojrzeć z różnych perspektyw czyli w tym przypadku: dlaczego jest tak jak jest, jak to się stało, gdzie popełniam błędy, i w końcu co zrobić, czego unikać, gdzie zadziałać.

Także... nie wystarczy sobie czegoś postanowić. To tylko pierwszy krok. Trzeba zaraz podjąć wysiłek, aby słowa przełożyć na czyny i to bardzo konkretne i praktyczne. Najgorsze w takiej sytuacji to zostać na poziomie marzeń i zaklęć.

Aby to wszystko się udało niczego nie musisz robić perfekcyjnie. Za każdym razem tyle ile możesz, ale nigdy nie cofaj się do tyłu! Nie zadręczaj się, że coś mogłaś zrobić lepiej tylko przemyśl co było nie tak i staraj się w przyszłości nie popełniać tych samych błędów na przekór powiedzeniu, że Polak przed szkodą i po szkodzie...

I wreszcie... nie stwarzaj niepotrzebnej presji na sobie czyli zastanów się czy tego naprawdę chcesz. Wbrew pozorom to chyba najważniejsze.


Grafika: Charlotte. Wpis powstał: 11.V.2012. Aktualizacja: 2.I.2013.

czwartek, 13 grudnia 2012

Odchudzanie a poczucie własnej wartości

Internetowe rozmowy.

Magda: "Który to już raz zaczynam i który to już raz nie mogę wytrwać. Piąty? Dziesiąty? Setny? Pewnie to ostatnie... Ale dlaczego mam nie dać sobie kolejnej szansy? Przecież od tego zależy moje samopoczucie, samoocena i poczucie własnej wartości."


Jan Ce:  Pozwól, że dam Ci radę na postawie tego co napisałaś: zmień swoje myślenie! I to od zaraz!
Wartość człowieka nie zależy od tego ile się waży i jak się wygląda. Jeżeli masz o sobie złe zdanie to czas, żeby to zmienić teraz, a nie czekać, że samo się stanie jak już schudniesz. Jeżeli będziesz miała poczucie własnej wartości to będziesz miała narzędzie pomocne w pozbyciu się tego czego nie mogłaś się pozbyć już być może ze sto razy.


Magda: Zgadzam się z tym ,że wartość człowieka nie zależy od jego wagi, ale trudno tez jest uwierzyć i zaakceptować siebie, mimo, że staram się nie od dziś.


Jan Ce: Uwierzenie w siebie, tak jak odchudzanie, to proces. Owszem, niektórzy mają odsysany tłuszcz i czasami ktoś staje się pewny swego w wyniku szczególnego zdarzenia ;-), ale z reguły nie staje się to od zaraz. Wydaje mi się, że najlepiej będzie połączyć odchudzanie i prace nad stosunkiem do siebie.

Cwaniakuje ;-) tak dlatego, że od czasu do czasu rozmawiam poprzez maila z innymi osobami, które odchudzały się lub odchudzają i dopytywałem część z nich jak myślą co było powodem powrotu do poprzedniej wagi (jeśli tak akurat się zdarzyło) i jednym z elementów okazuje się utożsamienie odchudzenia się z sukcesem na innych polach. Waga spadła, chwila całkowicie zasłużonej euforii, potem czekali na sukces (np. zmiana myślenia o sobie, awans w pracy itp.), a ten nie przyszedł, przestało im zależeć, przestali dbać o siebie i waga wróciła.

Moim zdaniem, jeśli odpowiednio się nastawisz do całego procesu to, jesteś skazana na sukces. Bo w gruncie rzeczy, tak z ręką na sercu, to co lub kto Ci może w tym przeszkodzić? :-)))


Magda:  Zgadzam się z tym co piszesz. Już kiedyś się odchudzałam, i schudłam dosyć dużo. Rzeczywiście było tak, że każdy zgubiony kilogram sprawiał, że dostawałam skrzydeł i jakoś miałam wrażenie, że ze wszystkim idzie mi   łatwiej. Świetnie się z tym czułam. Ale Było tez tak, że się złamałam, zaczęłam przybierać na wadze i wtedy miałam znowu poczucie, że wraz z kilogramami przybywa mi też problemów.
Nastawienie jest ważne. Walczę z nim cały czas.:) A przeszkodzić sobie moge chyba tylko ja sama.

Wpis powstał: 13.V.2012, Aktualizacja: 11.I.2013.