Wskaźnik CPM (całkowita przemiana materii) określa dzienne zapotrzebowanie energetyczne człowieka. Jego wielkość zależna jest od płci, wieku, wagi, wzrostu i stopnia aktywności fizycznej badanego.
Wskaźnik CPM można pobliczyć samemu (po drodze m.in. podstawową przemianę materii PPM; basic metabolic rate BMR), ale o wiele prostsze i szybsze jest wpisanie odpowiednich danych do istniejących w internecie formularzy. Po naciśnięciu przycisku oblicz otrzymuje się pożądany rezultat.
Ważna uwaga: internetowe kalkulatory przyjmują często inne współczynniki dla tej samej aktywności fizycznej dlatego wyniki końcowe różnią się między sobą.
Mój wskaźnik wyniósł odpowiednio (w kaloriach dziennie):
3098 (vitalia.pl)
3163 (www.e-odchudzanie.com.pl)
3334 (www.odzywanie.info.pl)
3338 (www.fit.pl)
Hitoria wyników
poniedziałek, 16 marca 2009
sobota, 14 marca 2009
Metabolizm - jak przyspieszyć?
To co jemy przetwarza się w energię, a tę przemianę dostarczonej organizmowi materii określa się słowem: metabolizm.
No i wszystko fajnie tylko co ja z tego mam? ;-) Ano dużo, bo dzięki temu żyje. - ok. 65% dziennego zapotrzebowania energetycznego zużywana jest na oddychanie czy krążenie (metabolizm spoczynkowy PPM), 25% aktywność fizyczną, a pozostałe 10% na proces trawienia (efekt termiczny jedzenia).

Genetycy mówią, że metabolizm jest zapisany w genach. Ale... ponoć nie wszystko stracone!
Okazuje się bowiem, że całkowita przemiana materii jest tym szybsza im więcej w ciele jest mięśni, a mnie tłuszczu. Sytuacja kiedy ilość ruchu jest mała, a je się więcej niż potrzeba jest zabójcza. Do tego dodajmy, że wraz z wiekiem spada ilość pożywienia potrzebna naszemu organizmowi. Trudno się dziwić, że mięsień piwny rośnie ;-)
Najprostsze wyjście to mniej jeść. Tylko, że metabolizm jest tak zaprogramowany, że jak organizm otrzymuje mniej kalorii to ten się spowalnia by więcej kalorii odkładanych było na czarną godzinę. Dlaczego? Organizm nie wie, że my chcemy jeść mniej, jemu się wydaje, że to są jakieś ekstremalne wyjątkowe sytuacje - tak jak miewali nasi przodkowie - i chcąc nam pomóc staje się naszym "katem".
Wniosek chyba narzuca się sam: trzeba zacząć ćwiczyć zwiększając tkankę mięśniową. Nie wystarczy więc biegać (truchtać), bo tak można co prawda pozbyć się nadwagi, ale docelowo nie polepszy się przemiany materii (komórki mięśniowe są parę razy bardziej metaboliczne niż tłuszczowe). A to oznacza, że będę musiał rozpocząć trening siłowy!
p.s. W kolejce związany z tą notką wskaźnik CPM
No i wszystko fajnie tylko co ja z tego mam? ;-) Ano dużo, bo dzięki temu żyje. - ok. 65% dziennego zapotrzebowania energetycznego zużywana jest na oddychanie czy krążenie (metabolizm spoczynkowy PPM), 25% aktywność fizyczną, a pozostałe 10% na proces trawienia (efekt termiczny jedzenia).

Genetycy mówią, że metabolizm jest zapisany w genach. Ale... ponoć nie wszystko stracone!
Okazuje się bowiem, że całkowita przemiana materii jest tym szybsza im więcej w ciele jest mięśni, a mnie tłuszczu. Sytuacja kiedy ilość ruchu jest mała, a je się więcej niż potrzeba jest zabójcza. Do tego dodajmy, że wraz z wiekiem spada ilość pożywienia potrzebna naszemu organizmowi. Trudno się dziwić, że mięsień piwny rośnie ;-)
Najprostsze wyjście to mniej jeść. Tylko, że metabolizm jest tak zaprogramowany, że jak organizm otrzymuje mniej kalorii to ten się spowalnia by więcej kalorii odkładanych było na czarną godzinę. Dlaczego? Organizm nie wie, że my chcemy jeść mniej, jemu się wydaje, że to są jakieś ekstremalne wyjątkowe sytuacje - tak jak miewali nasi przodkowie - i chcąc nam pomóc staje się naszym "katem".
Wniosek chyba narzuca się sam: trzeba zacząć ćwiczyć zwiększając tkankę mięśniową. Nie wystarczy więc biegać (truchtać), bo tak można co prawda pozbyć się nadwagi, ale docelowo nie polepszy się przemiany materii (komórki mięśniowe są parę razy bardziej metaboliczne niż tłuszczowe). A to oznacza, że będę musiał rozpocząć trening siłowy!
p.s. W kolejce związany z tą notką wskaźnik CPM
piątek, 13 marca 2009
Pomiar ciśnienia - niespodziewany przełom (marzec 2009)
Wynik:
142/88
puls 80
waga 115
Poprzedni:
180/105
142/88
puls 80
waga 115
Poprzedni:
180/105
czwartek, 12 marca 2009
Przyprawa Fit-Up czyli zdrowa słabość

Uwielbiam ją. Moją ulubioną wersją jest "do sałatek", którą potrafię użyć niemal do wszystkiego.
Czy działa? Na mnie działa albo wtedy kiedy robię sobie po niej przerwę, albo na jesień. Nie wiem jeszcze, która z tych wersji jest prawdziwa. Możliwe jest również to, że to tylko złudzenie.
Jaka prawda by nie była, niezaprzeczalnym jest, że uwielbiam jej smak!
No to... fit-up! ;-)
wtorek, 3 marca 2009
poniedziałek, 2 marca 2009
Wskaźnik Masy Ciała (BMI) - właściwa + idealna masa ciała (1)
Rozpoczynam od najpopularniejszego wskaźnika: BMI (skrót od angielskiego Body Mass Index) czyli WSKAŹNIK MASY CIAŁA.
aktualizacja: 19 grudnia 2009
Historia moich wyników
Jest to stosunek masy ciała (wyrażonej w kilogramach) przez kwadrat wzrostu (w metrach, dla mnie: 3,61). Współczynnik to inny, w odróżnieniu od ważenia się, sposób ujęcia posiadanej wagi ciała. Dzięki wzięciu pod uwagę wzrostu możemy dokładniej stwierdzić w jakiej znajdujemy się sytuacji.
Należy pamiętać, że wadą zarówno ważenia się jak i samego współczynnika BMI
Jak pokazuje tabela obok, w zależności od wielkości wskaźnika, oprócz pożądanej wagi właściwej, inne stany to niedowaga, nadwaga lub otyłość (1, 2 lub 3-stopnia).
Mój wynik
Wynik zatrważający:
31,86 czyli OTYŁOŚĆ 1 stopnia.
Historia wyników
Wagi progowe czyli wyznaczanie (np.) właściwej masy ciała dla naszego wzrostu
Jeżeli chcemy obliczyć progowe wagi naszego ciała czyli momenty kiedy nasza waga zmienia swój charakter wystarczy przekształcić wzór na BMI. Po przekształceniu wygląda tak:
waga = progowy wskaźnik BMI * kwadrat wzrostu (m.)
czyli:
waga 1 = 18,5 * wzrost
waga 2 = 24,99 * wzrost
waga 3 = 25 * wzrost
(...)
waga 9 = 40 * wzrost
moje ramy wagowe BMI
Patrz także:
wzór Broca
wzór Lorentza, Tatonia, Bernharda - kliknij
wzór Hallsa
Moje (wszystkie) ramy wagowe
Kalkulatory BMI:
Vitalia.pl , odzywianie.info.pl, weightlossresources.co.uk, waga-idealna.info, fabrykadiet.pl,
niedziela, 1 marca 2009
Stabilizacja. Przybieranie na wadzę zostało powstrzymane (luty 2009).
NOTATNIK ODCHUDZANIA
Miesiąc 1
Jest! Stało się! Przybieranie na wadzę zostało powstrzymane (patrz: w styczniu +7 kg). Co prawda nic nie udało się uszczknąć z puli 115 kilogramów, ale w zimowym miesiącu, na początku drogi to akurat nie było najważniejsze...
Jaki cel na kolejny miesięc?
Dalej to samo: nie przybierać na wadzę! Utrzymać obecny stan.
rok-do-roku (cele)
Prawdziwe wyzwanie to zdobycie jednego z celów rocznych, na koniec lutego 2010. Za cel realny należy uznać wagę 112 kg, a możliwy aczkolwiek trudniejszy do osiągnięcia wynik 110 kg. Każdy gorszy wynik od wagi realnej do zdobycia (przypominam: 112 kg) będzie niezaprzeczalną porażką!
Pierwszym celem, nazwijmy go, progowym do którego zmierzam jest 107 kg (czyli przejście ze stanu otyłości do nadwagi).
luty 2009: 0 (zero)
stan: 115 kg
Miesiąc 1
Jest! Stało się! Przybieranie na wadzę zostało powstrzymane (patrz: w styczniu +7 kg). Co prawda nic nie udało się uszczknąć z puli 115 kilogramów, ale w zimowym miesiącu, na początku drogi to akurat nie było najważniejsze...
Jaki cel na kolejny miesięc?
Dalej to samo: nie przybierać na wadzę! Utrzymać obecny stan.
rok-do-roku (cele)
Prawdziwe wyzwanie to zdobycie jednego z celów rocznych, na koniec lutego 2010. Za cel realny należy uznać wagę 112 kg, a możliwy aczkolwiek trudniejszy do osiągnięcia wynik 110 kg. Każdy gorszy wynik od wagi realnej do zdobycia (przypominam: 112 kg) będzie niezaprzeczalną porażką!
Pierwszym celem, nazwijmy go, progowym do którego zmierzam jest 107 kg (czyli przejście ze stanu otyłości do nadwagi).
luty 2009: 0 (zero)
stan: 115 kg
czwartek, 26 lutego 2009
Zielona herbata (w tabletkach)
Kupiłem zieloną herbatę w tabletach (a w jej skład wchodzą też inne ziołowe ekstrakty).Ponoć ma mieć cudowne właściwości tj.:
- ograniczenie apetytu (to ma należeć do zadań do zadań zielonej herbaty),
- stymulowanie metabolizmu (czyli?),
- spalanie tłuszczu nagromadzone w brzuchu (mówiąc po ludzku: pomoc przy likwidacji mięśnia piwnego) i nie tylko (to zadanie dla chromu)
- zmniejszenie łaknienia i spalanie kalorii (zajmie się tym mangostan [Garcinia cambodia])
- guarana doda energii i... też będzie spalać kalorie (nie wiem czy mojemu nadciśnieniu się to spodoba)
- syberyjski żeń-szeń (Eleuthero) ma walczyć ze znużeniem, osłabieniem czyli podnieść wytrzymałość ciała i umysłu
- koalicja morszczynu pęcherzykowatego (Bladderwrack), rdestu wielokwiatowego (Fo-Ti) i gotu koli ma eliminować nadmiar płynów.
Do tego w tabletkach zawarta jest hoodia, południowo-afrykańska kaktusowata roślina. Ma ona ponoć właściwości okłamywania organizmu, że jest najedzony.
Uffff... można powiedzieć, że tabletki zawierają wszystko co potrzeba i co modne w walce z nadwagą. Jestem bardzo sceptyczny co do cudownych właściwości tego typu produktów, ale... jak nie pierwszy i nieostatni naiwny postanowiłem wypróbować co to coś jest warte. Powiedzmy, że jest to doświadczenie empiryczne hahaha...
Fakty:
180 tabletek, 2 razy dziennie czyli 90-dniowa kuracja.
Tabletki należy zażywać przed południem (ok.10-tej) i... po południu (czyli jak na moje oko gdzieś koło godziny 15-16-tej). Idea jest taka, że tabletkę należy zażyć między głównymi posiłkami.
Waga początkowa: 115kg
Końcowa: nieznana ;-)))
Aktualizacja:
Wszystko wskazuje na to, że podczas zażywania tabletek, nasze ciało bardzo źle toleruje alkohol dlatego należy się wstrzymać z jego spożywaniem.
Aktualizacja (wniosek końcowy):
Nie zauważyłem szczególnych właściwości tabletek. W danym okresie nic nie przytyłem. Nie jestem jednak w stanie powiedzieć czy tabletki miały na to jakikolwiek wpływ. Jeżeli już to minimalny.
środa, 25 lutego 2009
Post (na Wielki Post)
Dziś Środa Popielcowa czyli dzień w którym katolicy poszczą. Oprócz tego, że nie je się mięsa, należy ograniczyć się do trzech posiłków dziennie, a tylko jeden z nich ma być do sytości.
Ten religijny post powinien iść w parzę z modlitwą i nie może być celem samym w sobie, aby później nikt nie był zdziwiony tak jak w Księdze Izajasza "Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? Umartwialiśmy siebie, a Tyś tego nie uznał?"/Iz 58,3/.
Ja jednak przy tej okazji chciałbym skupić się na poszczeniu samym w sobie. Czy warto? Czy jest to zdrowe? Czy można... schudnąć?
Pościć można na wiele sposobów: głodówka, ograniczenie spożywanych pokarmów, spożywanie tylko niektórych (np. tylko owoce i warzywa) czy w końcu dieta, która jest specyficznym rodzajem postu.
Własne doświadczenie
Głodujący wydają się przekonywać, że wiele im to daje. Sam kiedyś prowadziłem głodówkę pijąc tylko soki warzywne (celem nie było schudnięcie tylko walka z samym sobą). Potwierdzam, na samym początku jest ciężko, ale po ok. 3 dniach zaczyna być zupełnie obojętne to czy coś się je czy głoduje. Myśl o zjedzeniu mięsa odpycha. Waga rzeczywiście spada, choć śmiem twierdzić, że to głównie odwodnienie organizmu, a nie utrata nagromadzonego sadła. Nie wiem czy dało to coś zdrowotnie. Na pewno przez pewien czas miałem poczucie nagromadzonej we mnie energii (uczucie lekkości). Czy można jednak mówić o wielkich zyskach (na razie przychodzi mi do głowy tylko jeden: głodówka powoduje obniżenie ciśnienia tętniczego - czy w związku z tym, ktoś z nadciśnieniem powinien wręcz prowadzić głodówkę?)
Wniosek
Głodówkę wykluczam, ale interesujące wydaje się idea poszczenia w jeden dzień tygodnia, np. w piątek. Nie wiem tylko jak dużo to będzie pokarmów. Postanowienie: w czasie Wielkiego Postu (2009) będę pościł jeden dzień w tygodniu (25.02, 6.03, 13.03, 20.03, 27.03, 3.04, 10.04 = łącznie 7 dni).
Post (na Wielki Post 2009): dzień 1/7 (25.02)
p.s. Do tego całkowita rezygnacja z picia piwa w tym okresie!
Ten religijny post powinien iść w parzę z modlitwą i nie może być celem samym w sobie, aby później nikt nie był zdziwiony tak jak w Księdze Izajasza "Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? Umartwialiśmy siebie, a Tyś tego nie uznał?"/Iz 58,3/.
Ja jednak przy tej okazji chciałbym skupić się na poszczeniu samym w sobie. Czy warto? Czy jest to zdrowe? Czy można... schudnąć?
Pościć można na wiele sposobów: głodówka, ograniczenie spożywanych pokarmów, spożywanie tylko niektórych (np. tylko owoce i warzywa) czy w końcu dieta, która jest specyficznym rodzajem postu.
Własne doświadczenie
Głodujący wydają się przekonywać, że wiele im to daje. Sam kiedyś prowadziłem głodówkę pijąc tylko soki warzywne (celem nie było schudnięcie tylko walka z samym sobą). Potwierdzam, na samym początku jest ciężko, ale po ok. 3 dniach zaczyna być zupełnie obojętne to czy coś się je czy głoduje. Myśl o zjedzeniu mięsa odpycha. Waga rzeczywiście spada, choć śmiem twierdzić, że to głównie odwodnienie organizmu, a nie utrata nagromadzonego sadła. Nie wiem czy dało to coś zdrowotnie. Na pewno przez pewien czas miałem poczucie nagromadzonej we mnie energii (uczucie lekkości). Czy można jednak mówić o wielkich zyskach (na razie przychodzi mi do głowy tylko jeden: głodówka powoduje obniżenie ciśnienia tętniczego - czy w związku z tym, ktoś z nadciśnieniem powinien wręcz prowadzić głodówkę?)
Wniosek
Głodówkę wykluczam, ale interesujące wydaje się idea poszczenia w jeden dzień tygodnia, np. w piątek. Nie wiem tylko jak dużo to będzie pokarmów. Postanowienie: w czasie Wielkiego Postu (2009) będę pościł jeden dzień w tygodniu (25.02, 6.03, 13.03, 20.03, 27.03, 3.04, 10.04 = łącznie 7 dni).
Post (na Wielki Post 2009): dzień 1/7 (25.02)
p.s. Do tego całkowita rezygnacja z picia piwa w tym okresie!
piątek, 20 lutego 2009
Dzień po Tłustym Czwartku A.D. 2009
Wczoraj miłe uczucie sytości, dzisiaj smutek i chęć zmian. Jestem gruby, otyły, mam nadwagę i męczy mnie to bardzo. Chce to wreszcie zmienić i zrzucić z siebie niepotrzebny nadmiar kilogramów. Czy mi się to uda?
Wiedza i samozaparcie
Nie wiem od czego zacząć. Nigdy nie miałem takich planów i postanowień. Będę więc musiał poszerzyć swoją wiedzę, a później z niej korzystać. Nie sądzę, żeby odchudzanie (przynajmniej tak słyszałem) było zbyt łatwe więc nie może mi zabraknąć samozaparcia. Jednocześnie nie chce wykonywać nerwowych ruchów.
Jedzenie
Skoro nadwaga to oczywiście pierwsze co się nasuwa na myśl to jedzenie. Nie sądzę, abym mógł zupełnie zmienić swój jadłospis. Nie lubię się obżerać, ale jeść lubię, oj bardzo lubię. Będę jadł wszystko co mi smakuje! Ale... mogę przecież jeść mniej?! Poza tym, jedzenie mogę urozmaicić czymś zdrowym i smacznym. Niby to co dobre to także tłuste, kaloryczne i niezdrowe. Bez przesady. Na pewno znajdę nowe, zdrowe smaki! Tak, głęboko w to wierze!
Ruch
Spalanie niepotrzebnych kilogramów kojarzy mi się z ruchem. Bo inaczej jak niby tego dokonać? Ponoć można wyssać tłuszcz, ale aż tak źle jeszcze nie jest, aby musiał się posuwać do takich czynów. Pozostaje ruch. Duże zaległości. Nie stronie, ale nie chce mi się, tudzież jestem zmęczony, albo czasu brak. Tu musi nastąpić poprawa! Nigdy nie lubiłem biegania, ale ostatnia zaczęło mi się podobać. Będę więc musiał koniecznie sprawdzić jak bieganie wpływa na człowieka, jego stan zdrowia i spalanie zbędnej nadwyżki, a także to czy trucht to też bieg...?!
Młodszą siostrą biegania ;-) jest spacerowanie, ale to nie dla mnie. Maszerowanie? O, to już bardziej. Szybki marsz i trucht to może być ta zabójcza mieszanka, która mi pomoże. Chodzić szybko uwielbiam, a do truchtanie się przemogę. To mi wygląda na wstępny plan! ;-)
Do tego góry. Uwielbiam. Wniosek: Do Wielkanocy przynajmniej jedna wyprawa w góry.
Na rower na razie za zimno? Ale... to też muszę mieć na uwadze! No i pływanie. Zawsze chciałem się nauczyć, ale nigdy nie miałem wystarczającej ilości samozaparcia! Znowu pojawia się to słowo! Samozaparcie... Ta samo dotyczy siłowni. Boże, czemu ja z niej nie korzystam? Przecież nie chcę tylko zrzucić kilogramów, ale ładnie wyglądać!
Konkluzja
Muszę poszerzyć swoją wiedzę, m.in. w temacie zdrowego jedzenia i wysiłku fizycznego. Samozaparcie przyda mi się na każdym etapie drogi, którą chce podążyć.
Nie mogę też zapomnieć o sprawdzaniu aktualnego stanu, aby wiedzieć czy rzeczy idą w dobrym kierunku. Najprostsza rzecz to ważenie się, ale o uszy obiły mi się różne dziwne rzeczy takie jak BMI... Nie wiem co to znaczy, ale muszę się dowiedzieć. Wiedza ta może być pomocna w walce o... lepsze jutro! ;-)
Do następnego razu!
Wiedza i samozaparcie
Nie wiem od czego zacząć. Nigdy nie miałem takich planów i postanowień. Będę więc musiał poszerzyć swoją wiedzę, a później z niej korzystać. Nie sądzę, żeby odchudzanie (przynajmniej tak słyszałem) było zbyt łatwe więc nie może mi zabraknąć samozaparcia. Jednocześnie nie chce wykonywać nerwowych ruchów.
Jedzenie
Skoro nadwaga to oczywiście pierwsze co się nasuwa na myśl to jedzenie. Nie sądzę, abym mógł zupełnie zmienić swój jadłospis. Nie lubię się obżerać, ale jeść lubię, oj bardzo lubię. Będę jadł wszystko co mi smakuje! Ale... mogę przecież jeść mniej?! Poza tym, jedzenie mogę urozmaicić czymś zdrowym i smacznym. Niby to co dobre to także tłuste, kaloryczne i niezdrowe. Bez przesady. Na pewno znajdę nowe, zdrowe smaki! Tak, głęboko w to wierze!
Ruch
Spalanie niepotrzebnych kilogramów kojarzy mi się z ruchem. Bo inaczej jak niby tego dokonać? Ponoć można wyssać tłuszcz, ale aż tak źle jeszcze nie jest, aby musiał się posuwać do takich czynów. Pozostaje ruch. Duże zaległości. Nie stronie, ale nie chce mi się, tudzież jestem zmęczony, albo czasu brak. Tu musi nastąpić poprawa! Nigdy nie lubiłem biegania, ale ostatnia zaczęło mi się podobać. Będę więc musiał koniecznie sprawdzić jak bieganie wpływa na człowieka, jego stan zdrowia i spalanie zbędnej nadwyżki, a także to czy trucht to też bieg...?!
Młodszą siostrą biegania ;-) jest spacerowanie, ale to nie dla mnie. Maszerowanie? O, to już bardziej. Szybki marsz i trucht to może być ta zabójcza mieszanka, która mi pomoże. Chodzić szybko uwielbiam, a do truchtanie się przemogę. To mi wygląda na wstępny plan! ;-)
Do tego góry. Uwielbiam. Wniosek: Do Wielkanocy przynajmniej jedna wyprawa w góry.
Na rower na razie za zimno? Ale... to też muszę mieć na uwadze! No i pływanie. Zawsze chciałem się nauczyć, ale nigdy nie miałem wystarczającej ilości samozaparcia! Znowu pojawia się to słowo! Samozaparcie... Ta samo dotyczy siłowni. Boże, czemu ja z niej nie korzystam? Przecież nie chcę tylko zrzucić kilogramów, ale ładnie wyglądać!
Konkluzja
Muszę poszerzyć swoją wiedzę, m.in. w temacie zdrowego jedzenia i wysiłku fizycznego. Samozaparcie przyda mi się na każdym etapie drogi, którą chce podążyć.
Nie mogę też zapomnieć o sprawdzaniu aktualnego stanu, aby wiedzieć czy rzeczy idą w dobrym kierunku. Najprostsza rzecz to ważenie się, ale o uszy obiły mi się różne dziwne rzeczy takie jak BMI... Nie wiem co to znaczy, ale muszę się dowiedzieć. Wiedza ta może być pomocna w walce o... lepsze jutro! ;-)
Do następnego razu!
poniedziałek, 2 lutego 2009
Pierwsze decyzje
Z dniem wczorajszym (1.II.2009) wprowadziłem:
> półgodzinny trucht
(2,5 km, przynajmniej 5 dni w tygodniu)
> bardzo lekki trening siłowy
(3-kilogramowe hantle, ok.90 wymachów, w 3 kierunkach - po 30 w każdym).
Poza tym, mam nadzieje, że uda mi się prowadzić ten blog w miarę regularnie co powinno dopingować mnie do pracy nad sobą :-)
> półgodzinny trucht
(2,5 km, przynajmniej 5 dni w tygodniu)
> bardzo lekki trening siłowy
(3-kilogramowe hantle, ok.90 wymachów, w 3 kierunkach - po 30 w każdym).
Poza tym, mam nadzieje, że uda mi się prowadzić ten blog w miarę regularnie co powinno dopingować mnie do pracy nad sobą :-)
niedziela, 1 lutego 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)


